Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Nasz autor

obrazek

Artur Mieczkowski
(ostatnie artykuły autora)

Fotograf, grafik komputerowy....

Kto tak naprawdę rządzi w Gdyni ?

Opublikowano: 09.03.2012r.

Nowe informacje na ten temat w Dwugłosie.

Czytaj wszystkie "Dwugłosy"

 

 

Kto tu rządzi?

Łaskawy los zetknął w krótkim odstępie czasu (sesja styczniowa i lutowa) dwa projekty uchwał, których losy idealnie ilustrują aktualny stan naszej gdyńskiej power game. Mieliśmy obok siebie przykład próby ostrego narzucenia agendy przez urząd – Infoboks i przez mieszkańców i radnych – obywatelski projekt uchwały w sprawie bezpieczeństwa ruchu w Chyloni, Cisowej i Pustkach.

Spróbujmy więc w naszych rozważaniach nieco zdrapać tej wierzchniej warstwy narracji i uzasadnień i przyjrzeć się nagiej mechanice lokalnej polityki. Trafia się bowiem wyjątkowo dobra, modelowa, okazja.

W przypadku Infoboksu mieliśmy do czynienia z projektem stosunkowo dużym (kosztowo i pod względem znaczenia dla tkanki miejskiej), który rozwijany był w strukturach urzędowych bez wstępnej aprobaty a nawet świadomości przytłaczającej większości radnych. Doprowadzony został w ten sposób do etapu, w którym został przedstawiony publicznie, jako sprawa przesądzona. Pomimo, że została do załatwienia uchwała rady miasta w sprawie działki, na której Infoboks miałby powstać.

Proszę wychwycić tą charakterystyczną cechę całego procesu – teoretyczny decydent (rada miasta) został potraktowany jako wykonawca decyzji zapadających gdzie indziej, a teoretycznie należąca do rady decyzja – jako formalność, której wynik jest z góry przesądzony. Pilotujący projekt nie czuli potrzeby chociażby przekonsultowania, wybadania nastrojów rady zanim zainwestowano czas i wysiłek w dopracowanie projektu. Ten czas i wysiłek zainwestowany został z góry, w poczuciu pewności że nie jest w ogóle możliwe aby rada miasta podjęła decyzję inną, niż chciałby tego urząd.

Dalszy przebieg wypadków pokazał iż powyższe założenie było słuszne. Pomimo drobnego zawirowania, powiedziałbym: reakcji alergicznej organizmu rady na tak bezceremonialny gwałt, urząd okazał się posiadać wystarczająco silną dźwignię polityczną by wyegzekwować od rady pożądaną decyzję.

Nie ukrywałem od początku, że próbą zbudowanie podobnej dźwigni nacisku (ale działającej tym razem na urząd) był wzmiankowany obywatelski projekt uchwały. Był to zbiór dość drobnych postulatów, w których na różnych etapach mieszkańcy, rady dzielnic i pojedynczy radni odbijali się od urzędu. Była nadzieja, że zebranie ich w jeden projekt uchwały wytworzy pewną masę krytyczną, wobec której radni nie pozostaną obojętni – a poprzez przyjęcie projektu wymuszą z kolej na urzędzie przyjęcie chociażby planu działań spełniających owe postulaty.

Tu z kolej reakcją alergiczną wykazał się urząd. Pierwszą linią obrony było proceduralne zablokowanie projektu na podstawie opinii urzędowego radcy. Gdy ta linia padła w wyniku manewru oskrzydlającego (ponowne zgłoszenie projektu przez grupę radnych), wytoczono przeciw projektowi ciężkie, polityczne, działa. Okazało się że poważną troską większości radnych jest… żeby przypadkiem nie mieć za dużo władzy w mieście. Uznali, że projekt dotyczy spraw, w których decyzja święcie należy do urzędu i radni mogą go co najwyżej prosić czy przekonywać a nie broń Boże coś mu kazać. Taka była główna linia argumentacji – że to jest zakres spraw, w których rada miasta nie powinna w ogóle decydować.

Godna uwagi wstrzemięźliwość i samoograniczenie – jakże kontrastujące z wykazanym przez urząd przy okazji Infoboksu głodem władzy. Mamy w naszym mieście radę miasta, która się ogranicza i abdykuje z decyzji wszędzie, gdzie tylko do podejmowania decyzji nie zmusza jej wprost ustawodawca. I mamy urząd który swoje prawne ramy kompetencyjne wypełnia co do najmniejszej dziurki, a następnie te ramy rozpycha najdalej jak się da.

Przepyszne studium przypadku dla politologów i socjologów badających realne struktury władzy. W mieście gdzie lokalni politycy – radni – postanowili programowo odżegnać się od robienia polityki ta oczywiście nie wyparowała magicznie. Po prostu przeniosła się w inne miejsce. W Gdyni politykę robią naczelnicy wydziałów, a pewnie czasem i referenci.

Pytanie czy na dłuższą metę lepiej dla mieszkańców gdy realną władzę mają osoby nie pochodzące z wyboru, nie odwoływalne w powszechnym głosowaniu i nie działające publicznie – wydaje się być pytaniem retorycznym.

www.horala.pl

*Marcin Horała w ostatnich wyborach samorządowych uzyskał mandat radnego z okręgu 2. (Cisowa, Pustki Cisowskie-Demptowo, Chylonia).Reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość.

 

 

Łukasz Cichowski*

Partyjna dyscyplina w apartyjnej Samorządności?

XVII Sesja Rady Miasta Gdyni, która odbyła się w dniu 22 lutego 2012r. przejdzie do historii – tego właśnie dnia procedowana była pierwsza gdyńska uchwała obywatelska, choć formalnie obywatelską nie była, gdyż znów radni opozycji musieli ominąć upór i blokadę jaką postawił Przewodniczący Rady Miasta Stanisław Szwabski. Zresztą Pan Przewodniczący znów został w moim odczuciu  antybohaterem sesji łamiąc, a jeśli nawet nie łamiąc to przynajmniej ostro naginając Regulamin Rady Miasta ( słynna interpretacja ad vocem). Wrócę jednak  do uchwały obywatelskiej  w sprawie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w dzielnicach Chylonia, Cisowa i Pustki Cisowskie. Przedłożony projekt miał na celu doprowadzenie do skutecznej finalizacji kilku drobnych dzielnicowych inwestycji, uznanych przez mieszkańców za priorytetowe w zakresie poprawy bezpieczeństwa w ich najbliższym otoczeniu. Największą zaletą tego projektu było to, iż wyznaczał on granicę – rok 2015 – do której inwestycje te miały zostać zrealizowane. Wszystkie kwestie problemowe wymienione w treści uchwały mają swoją historię, a praktyka pokazuje, że częste są przypadki, iż realizacja mniejszych lub większych inwestycji ciągnie się latami (np. skrzyżowanie ul. Chylońskiej i Północnej – przez kolejnych 6 lat inwestycja wpisywana do budżetu dopiero w tym roku doczekała się realizacji albo sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu ul. Chylońskiej i Wiejskiej – Rada Dzielnicy Chylonia rozpoczęła starania w 1998r., a sygnalizacje zainstalowano w 2010r.). Ta uchwała nakładałaby na Prezydenta zobowiązanie aby poczynił bardziej niż standardowe starania, ażeby wymienione w uchwale inwestycje doczekały się realizacji maksymalnie do 2015 roku. Projekt uchwały tym bardziej wart był uwagi i poparcia, iż był napisany bardzo miękko, dawał Prezydentowi dość sporą dowolność odnośnie kolejności i szczegółowego harmonogramu realizacji. Jednocześnie nie nakładał praktycznie żadnych sankcji w przypadku niezrealizowania postanowień uchwały, gdyż konieczność poinformowania Rady Miasta o harmonogramie realizacji uchwały, a następnie przyczynach ewentualnych opóźnień lub braku możliwości przeprowadzenia danej inwestycji nie można nazwać sankcją. Jest to raczej naturalna forma dialogu i wymiany informacji między Prezydentem, a Radą Miasta. Niestety uchwała głosami radnych Samorządności została odrzucona. Dziwi mnie szczególnie decyzja radnych  pochodzących z dzielnic, których ten projekt dotyczył. Skoro uchwała absolutnie nie jest szkodliwa, a może pomóc, a jeśli nie nawet nie pomoże to pozostanie po prostu neutralna, to czemu jej nie poprzeć? Zwłaszcza, że podpisali się pod nią liczni mieszkańcy- nasi wyborcy. Widocznie w Klubie Samorządności w tym głosowaniu obowiązywała dyscyplina partyjna, ups przepraszam dyscyplina apartyjna, tudzież niepartyjna.

Drugą ciekawą z mojego punktu widzenia uchwałą był projekt zgłoszony na sesję przez mój Klub, autorstwa radnego Bogdana Krzyżankowskiego w sprawie zobowiązania Prezydenta do corocznego przygotowywania sprawozdania z realizacji Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Gdyni. Podstawowym zakresem działania Rady Miasta jest jej funkcja uchwałodawcza i kontrolna. Raporty z wykonania zadań dostarczają minimum wiedzy niezbędnej do racjonalnego podejmowania decyzji oraz oceny skuteczności działania. W związku z tym przedkładanie ich Radzie Miasta powinno mieć charakter obligatoryjny, a nie fakultatywny. Niestety i ten projekt uchwały nakładającej na Prezydenta taki obowiązek został odrzucony głosami radnych Samorządności. Zasłaniano się przy tym argumentacją, że raport powstaje i sobie gdzieś leży i jak ktoś będzie chciał to sobie go znajdzie. Podobno zawsze jest do dyspozycji Komisji Zdrowia , która powinna się nim zająć, ale jakoś ostatnio się nie zajęła, co jest koronnym dowodem na to, iż powinno się ustanowić jasne procedury w tym zakresie. Koleżanki i Koledzy z Samorządności wydają się nie rozumieć różnicy między dyskusją na dany temat z udziałem wszystkich radnych, na sesji Rady Miasta zakończoną pozytywną lub negatywną opinią całej Rady, a dyskusją gdzieś w kuluarach, w wąskim gronie, na komisji – co zresztą jak widać też nie jest takie pewne. Padały też argumenty (zresztą podobnie jak przy uchwale obywatelskiej), iż nakładanie na Prezydenta takiego obowiązku jest niezgodne z prawem, bo nigdzie nie jest wprost napisane, że można tak uczynić. W kwestiach prawnych jestem laikiem, ale z tego co mi wiadomo co prawem nie jest zabronione jest dozwolone. Skoro nigdzie nie ma w ustawach zapisu, że Rada Miasta nie może takiego obowiązku na Prezydenta nałożyć, to znaczy że ma prawo to uczynić. Zresztą nawet jeśli ktoś ma wątpliwości to po to jest nadzór Wojewody nad uchwałami Rady Miasta, aby ewentualnie te niezgodne z prawem uchylał. I tyle w temacie. Dla mnie osobiście całkowicie niezrozumiałe jest, iż organ stanowiący sam z własnej woli pozbawia siebie pełnej informacji  na temat realizacji tak ważnego i kosztownego gminnego programu oraz sam dobrowolnie pozbawia się możliwości skuteczniejszej kontroli nad organem wykonawczym . Uważam iż w tym akurat przypadku mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko odrzuceniem kolejnej uchwały opozycji – to  dowód na to, iż w Gdyni mamy kryzys naturalnych mechanizmów, które powinny w samorządzie funkcjonować, a nie funkcjonują, ponieważ Rada Miasta sama sobie odbiera prawo do realnej podmiotowości.   

27 lutego odbyła się w Urzędzie Miasta Gdyni inauguracyjna sesja Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni. W skład Rady wchodzi 33 uczniów i uczennic gdyńskich szkół ponadgimnazjalnych, w zależności od wielkości szkoły po jednym lub dwóch przedstawicieli każdej szkoły, wybranych w demokratycznych wyborach, które w styczniu odbyły się w szkołach. Młodzieżowi radni odebrali oficjalne zaświadczenia o uzyskaniu mandatu radnego, a następnie wybrano prezydium Rady. Przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Gdyni I kadencji został Tomasz Drozdzinski z IX LO. Wcześniej uchwałą Rady Miasta został wybrany także Opiekun MRM  w osobie Pani Beaty Ulickiej – nauczycielki historii, wiedzy o społeczeństwie  i postaw przedsiębiorczości w XIV LO.  Młodzieżowa Rada Miasta Gdyni została powołana uchwałą Rady Miasta z dnia 28 września 2011r. Z inicjatywą powołania w Gdyni wzorem wielu innych polskich miast młodzieżowego organu konsultacyjno-doradczego wystąpiłem wspólnie ze Stowarzyszeniem ,,Młodzi Demokraci” w marcu ubiegłego roku. Młodzieżowa Rada Miasta została powołana w celu kształtowania w młodych gdynianach postaw obywatelskich i demokratycznych. Dzięki pracy w Radzie młodzi ludzie poznają z bliska jak funkcjonuje samorząd i wezmą aktywny udział w kształtowaniu swojego miasta. Młodzieżowa Rada  to także doskonała lekcja debatowania, argumentacji, przekonywania innych do swoich pomysłów. Uczyć będzie także organizacji i pracy w zespole, a także realizowania konkretnych projektów o charakterze obywatelskim, edukacyjnym, sportowym i kulturalnym.


W ostatnim czasie wystąpiłem także do Prezydenta Wojciecha Szczurka z prośbą o poparcie mojej inicjatywy w postaci modernizacji pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej w Cisowej, przy Zespole Szkół Zawodowych nr 2 i uwzględnienie tej inwestycji w budżecie na 2013r. Gdy kilka tygodni temu wnioskowałem o przystąpienie gminy do rządowego programu ,,Moje Boisko – Orlik 2012” usłyszałem, iż projekt ten gminy nie interesuje i że Gdynia będzie z własnych środków budować boiska lub modernizować już istniejące, tak aby spełniały aktualne standardy. Boisko w Cisowej to obiekt bardzo intensywnie użytkowany, bardzo dobrze skomunikowany z reszta miasta, posiada już oświetlenie oraz zaplecze sanitarne i parkingi, którymi dysponuje ZSZ nr 2. Brakuje tylko jednego – sztucznej murawy ( aktualnie jest to boisko piaskowe). Wystarczy ponieść jedynie koszt je zainstalowania  wraz z drenażem, aby Gdynia miała kolejny nowoczesny obiekt sportowy. Ku mojemu zaskoczeniu Prezydent w pełni poparł moją inicjatywę. Teraz pozostaje przekonać Radę Miasta, która ostatecznie uchwala budżet. Czasu jest bardzo dużo i wierzę, że przez ten okres uda mi się przekonać moje Koleżanki i Kolegów z Rady, równie skutecznie jak Prezydenta.  Jak już jesteśmy przy boiskach to wspomnę jeszcze, iż wystąpiłem na ostatniej sesji z interpelacją (apelem), aby miasto poczyniło starania w celu optymalizacji wykorzystania obecnie istniejących przyszkolnych obiektów sportowych. Krótko mówiąc zaapelowałem o to, aby Prezydent wpłynął na dyrektorów szkół ( inaczej mówiąc pracowników Urzędu Miasta, administratorów obiektów gminnych jakimi są szkoły) aby nie zamykali przyszkolnych boisk dla osób z poza szkoły i aby były one maksymalnie długo otwarte i dostępne dla wszystkich mieszkańców. Obecnie niestety po zajęciach szkolnych są one często zamykane na kłódkę.


Chętnie wyraziłbym tu także swoje dość duże wątpliwości odnośnie planowanych podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, ale wydaje mi się, że ten felieton jest już tak długi, iż czas powoli kończyć. Myślę , że wkrótce pokuszę się o kolejny poświęcony w całości temu tematowi.

 

www.lukaszcichowski.pl

*Łukasz Cichowski w ostatnich wyborach samorządowych uzyskał mandat radnego z okręgu 2. (Cisowa, Pustki Cisowskie-Demptowo, Chylonia).Reprezentuje Platforme Obywatelską.